Spożywana przez nas obecnie żywność zawiera wiele chemicznych środków i dodatków. Składniki te używane są do jej przetwarzania oraz pakowania, po to by produkty żywnościowe wyglądały i smakowały jak najlepiej i jak najdłużej nadawały się do spożycia. Niestety, wiele z tych środków chemicznych zostanie zmagazynowanych w naszym organizmie.
Przeciętnie, w ciągu roku, konsumujemy około tony pożywienia. Wraz z nim „doposażamy” swój organizm w 6-7 kg chemii żywnościowej i dodatków, które nie dają nam żadnych wartości odżywczych.
Warto zatem zadać sobie kilka pytań. Dlaczego im dłuższą listę składników posiada dany produkt, tym jest on tańszy? Dlaczego do żywności dodaje się składniki syntetyczne zamiast naturalnych? W jakim celu stosuje się „wzmacniacze” smaku? Czy „prawdziwe jedzenie”, które spożywali nasi dziadkowie już nam nie smakuje?
Kupując pięknie wyglądające pieczywo, wędliny, ciasta, napoje czy gotowe produkty mrożone z kilkumiesięcznym okresem trwałości, często nawet nie mamy świadomości, że ten efekt został osiągnięty poprzez dodanie całej gamy różnych dodatków do żywności. Czym w takim razie są tajemnicze „E”, które znajdujemy na etykietach produktów spożywczych?
Symbole zawierające literę E oznaczają, że dany produkt zawiera dozwolone dodatki do żywności. W obrębie tych oznaczeń istnieje podział na grupy substancji o podobnych właściwościach. Każdej grupie przypisany jest kod, składający się z numeru E (skrót Europa) i liczby. Wśród nich swoje oznaczenia mają: barwniki, aromaty, konserwanty, przeciwutleniacze, emulgatory, stabilizatory, zagęstniki, „wzmacniacze” smaku i zapachu, substancje słodzące, spulchniające, glazurujące, przeciwzbrylające. Wszystkie one znajdują się obecnie w naszych kuchniach.
W Polsce używa się ponad 320 substancji ulepszających żywność. W uproszczeniu dzielą się na: naturalne, syntetyczne – identyczne z naturalnymi (ich struktura chemiczna jest taka sama, jak związków występujących w naturze, ale otrzymywane są w trakcie syntezy chemicznej) oraz sztuczne (związki, które nie występują w stanie naturalnym i otrzymywane są drogą syntezy chemicznej).
„E dodatki” możemy zapisywać dwojako, podając ich funkcję technologiczną oraz nazwę (np. wzmacniacz smaku – glutaminian sodu) lub symbol „E” i właściwy numer (np. wzmacniacz smaku – E 621).

Każdy dodatek do żywności ma swoje dopuszczalne normy, w których może występować. Wprowadzono je dla ochrony przed szkodliwym działaniem na wypadek ich przekroczenia. Nie wiemy jednak, co dzieje się w naszym organizmie, gdy daną substancję spożywamy przez lata, nawet w ilościach nieprzekraczających dopuszczalnych norm. Nie ma badań, które ukazywałby wpływ, jaki na nasze zdrowie ma dostarczanie różnych dodatków w jednym produkcie, a więc ich kombinacja. Nie jesteśmy także w stanie powiedzieć, jak działa na nas kumulacja wszystkich dodatków używanych obecnie w przemyśle spożywczym.
Najlepszym rozwiązaniem jest ograniczenie spożywania artykułów żywnościowych z substancjami zawierającymi „E”. Warto przyjąć prostą zasadę: im krótsza lista „E” w opisie określonego produktu spożywczego, tym lepiej dla naszego zdrowia. Możemy również ściągnąć po bezpłatne aplikacje na nasz telefon. Dzięki nim szybko i w każdym miejscu sprawdzimy, które dodatki do żywności są najbardziej szkodliwe. Należą do nich: „Chemia w żywności” na Windows Phone czy „Zdrowe Zakupy”.
Oprócz listy „E” na etykietach produktów spożywczych znajdują się także inne informacje, na które warto zwrócić uwagę. Zgodnie z przepisami na opakowaniach produktów spożywczych, należy podać następujące dane:
- nazwę, pod którą produkt jest sprzedawany – np. płatki zbożowe, ryba wędzona czy owoce morza, masło;
- wykaz zawartych składników – wszystkie są wymieniowe według masy w porządku malejącym. Oznacza to, że składnika wymienionego jako pierwszy jest w produkcie najwięcej, a ostatniego najmniej. Np. jeżeli na etykiecie syropu malinowego znajduje się skład: cukier, woda, zagęszczony sok aroniowy, regulator kwasowości – kwas cytrynowy, zagęszczony sok malinowy, aromat – powinniśmy mieć świadomość, że jest w nim najwięcej cukru, a niewiele soku malinowego, na którym kupując go, zależy nam najbardziej;
- wykaz substancji powodujących alergie lub rekcje nietolerancji – składniki te muszą być wyraźnie wyróżnione spośród innych zawartych w produkcie spożywczym, np. za pomocą stylu, czcionki czy koloru tła;
- waga produktu netto – np. 500 g czy 750 ml,
- data minimalnej trwałości lub terminu przydatności do spożycia – pierwszą z nich poprzedza informacja: „Najlepiej spożyć przed…” lub „Najlepiej spożyć przed końcem…”. Producent gwarantuje w ten sposób zachowanie pełnych cech jakościowych. Po przekroczeniu wskazanego terminu żywność nie ulega od razu zepsuciu, ale pogorszeniu może ulec jej jakość. Termin przydatności do spożycia poprzedza zwrot: „Należy spożyć do…”. Sformułowanie to oznacza, że po przekroczeniu wskazanej daty, produkt nie nadaje się już do spożycia, ponieważ może być niebezpieczny mikrobiologicznie;
- warunki przechowywania – często informacje podane na opakowaniach dotyczą warunków przechowywania po otwarciu. Dzięki przestrzeganiu tego zalecenia unikniemy zepsucia produktu;
- sposób przygotowania lub stosowania – to informacja w formie obrazkowej lub opisowej, dotycząca postępowania z produktem, by nadawał się do spożycia;
- wartość odżywcza – to wartość energetyczna produktu, podana w kilokaloriach (kcal) i w kilodżulach (kJ) w przeliczeniu na 100 g, 100 ml lub na porcję oraz ilości tłuszczu, kwasów tłuszczowych nasyconych, węglowodanów, cukrów, białka i soli. Często również podana jest informacja o zawartości błonnika;
- nazwa i adres producenta lub importera,
- kod kreskowy – EAN (European Article Number), trzy pierwsze jego cyfry, czyli prefiks, oznaczają kraj siedziby zarejestrowanego producenta lub dystrybutora. Początek – cyfry 590, przypisany jest Polsce. Nie oznacza to jednak, że produkt został wyprodukowany w Polsce. Produkty sprowadzane z innych krajów przez importera zarejestrowanego w Polsce i sprzedającego produkty w Polsce również zawierają prefiks 590;
- kraj pochodzenia produktu.

Robiąc zakupy warto czytać etykiety. Na rynku spożywczym panuje ogromna konkurencja. Co roku na półkach sklepowych pojawia się mnóstwo nowych produktów, a specjaliści od reklamy wkładają wiele wysiłku, byśmy je zauważyli, kupili i polubili. Uważajmy, bo żywność, która jest najbardziej przetwarzana wygląda najatrakcyjniej. Jeżeli na etykiecie znajdują się składniki, których nie znamy, lub których nazwy nie potrafimy wymówić, lepiej odłożyć ten produkt. Podobnie, jeśli w składzie na jednym z trzech pierwszych miejsc znajduje się cukier lub sól. Pamiętajmy też o tym, że cena nie zawsze jest wyznacznikiem dobrego produktu. Może zdarzyć się tak, że cena jest oznaką jedynie marki, a nie jakości. Najlepiej wybierać produkty, które służą naszemu zdrowiu, a nie tylko są atrakcyjnie przygotowane do sprzedaży. Niech za przykład posłuży znany nam wszystkim czosnek – chociaż nie jest szczególnie atrakcyjny, nie ma finezyjnego opakowania i nie potrzebuje specjalistów od marketingu, wszyscy wiemy, że jest bardzo zdrowy i potrzebny w naszej diecie.